/Uroczystości integracyjne dawno temu oraz dzisiaj – wypróbuj różnice

Uroczystości integracyjne dawno temu oraz dzisiaj – wypróbuj różnice

W czasach, gdy w niemalże dowolnym przedsiębiorstwie w konstrukcjach kierowniczych pałęta się jakiś ekspert od public relations, psycholog społeczny lub trener biznesu, imprezy integracyjne zakończyły być czystą radością aranżowaną spontanicznie w celu upicia się oraz potańczenia ze znajomymi w pracy, a stały się obowiązkiem. Planowane z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem w najdrobniejszym szczególe czasem zakrawają na parodię.

Z góry wiadomo kto z kim, co i gdzie. Takie imprezy integracyjne obowiązkowo muszą zawierać rozrywki przygotowywane przez psychologów. Przykłady wolno mnożyć i na pewno każdy z nas przeżył parę pozornie niewinnych rozrywek mających na celu stworzenie z nas lepszych pracobiorców. Różnego typu gry zespołowe mają na celu intensyfikacja konkurencji pomiędzy działami, załogami, zmianami oraz tak dalej. Wspinaczka skałkowa, spływ kajakowy oraz inne tego typu zabawy dają nam ułudne poczucie zaufania do wspólników, zaś piękne otoczenie nie ma wywołać naszego zachwytu, lecz ma nas sprowokować do robienia zdjęć, na których będziemy uchwyceni ze znajomymi z pracy, co spowoduje, że zabiegi socjo-techniczne nie pójdą na kiepskie.

Czasy, w jakich impreza w pracy była doskonałą rozrywką, dawno przeminęły. Niegdyś było wiadomo, kto jest stworzonym przez nas sprzymierzeńcem, a kto wrogiem. Powiadając krótko, nie ulega wątpliwości było, z kim można pić, a z kim nie.

Dziś, gdy każdy patrzy wilkiem na współpracowników obawiając się o swoją posadę i widząc w każdym przypuszczalnego rywala, lansowane wyraźnie na siłę team building zakrawają na miano zjawiska będącego bez mała widoczną hipokryzją. Wszyscy się do siebie uśmiechają, kurtuazyjnie śmieją się ze własnych żartów, grzecznościowo interesują się opowieściami wspólników, a w głębi marzą o tym, aby powrócić do domu, do swojego życia, lecz nie dają po sobie tego zapoznać, gdyż odstawanie od reszty jest idealnym sposobem do wysunięcia się na pierwsze miejsce przy ewentualnej redukcji etatów. Tak wobec tego robiąc dobrą minę do złej gry wszyscy wraz piją na umór, udają przyjaciół i wyglądają na szczęśliwych, marnując w szeregu przypadków dwa lub trzy wolne dni z życiorysu w obawie o utratę swojego tak zwanego stołka.